Gada-ciekawostki nr 71435
W Moskwie nieznani sprawcy skradli jedno z najdroższych seryjnych aut świata. Maybacha 57 - wartego pół miliona dolarów - stracił jeden z rosyjskich producentów muzycznych. Dwaj złodzieje ogłuszyli kierowcę i wywieźli go poza centrum Moskwy. Potem odjechali skradzionym samochodem. Niemieckie Maybachy należą do najdroższych seryjnie produkowanych aut na świecie. Model 57 w podstawowej wersji kosztuje 310 000 euro, a cena najdroższego jest praktycznie nieograniczona. Za tę cenę klienci otrzymują nie tylko luksusowy samochód, ale również ekskluzywną obsługę. O satysfakcję każdego klienta dba osobisty konsultant, który opiekuje się autem. Nazwa modelu 57 wywodzi się z długości auta - 5 metrów i 70 centymetrów. Jest wyposażone w silnik o pojemności pięciu i pół litra, który pozwala na rozwinięcie prędkości do 250 kilometrów na godzinę. Waży prawie trzy tony.
vseo.plSzczupłe kobiety kupują ubrania znacznie chętniej, niż panie o bardziej obfitych kształtach. Najnowsze badania dowodzą, że popularny pogląd, iż wszystkie kobiety uwielbiają poprawiać sobie nastrój terapią zakupową, nie jest do końca zgodny z prawdą. Wśród 150 ankietowanych pań, osoby o szczuplejszej sylwetce deklarowały, że czerpią przyjemność z zakupów odzieżowych, podczas gdy panie o nieco wyższej wadze przyznawały, że kupowanie ubrań nie sprawia im zbyt dużej przyjemności, głównie ze względu na stresujące przymiarki.
psy elektrycyW szpitalu lekarze przeprowadzili operację wyjęcia 15 centymetrowego noża. Medycy ze zdziwieniem stwierdzili, ze nóż nie uszkodził żadnych ważnych organów i potrzebny był jedynie niewielki zabieg.
Tymczasem okolice Vancouver huczą od plotek i spekulacji na temat pochodzenia makabrycznych znalezisk. Obok teorii o seryjnym mordercy i wypadkach na motorówkach pojawiła się też taka, że stopy należały do ofiar tsunami, które uderzyło w Azję w 2004 roku.
Arnold Buzdygan wytoczył proces Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, które prowadzi Wikipedię. Ta precedensowa rozprawa rozpocznie się w czwartek we Wrocławiu. Buzdygan uważa, że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste. - To bardzo obrzydliwe określenie w sferze internetu, wykluczające totalnie. Coś jak "pedofil" w pozostałych przypadkach - argumentuje. Arnold Buzdygan to postać znana i bardzo aktywna w polskim Usenecie. Występuje na grupach dyskusyjnych, gdzie wypowiada się m.in. na tematy: reżyserii, prawa autorskiego, seksuologii, psychologii i polityki. Od lat wywołuje duże zainteresowanie kontrowersyjną treścią oraz stylem swych wystąpień. Ze względu na zawarte w nich wulgaryzmy, propozycje zakładów oraz zapowiedzi licznych procesów sądowych i groźby pobicia, część społeczności określa te zachowania mianem trollingu - czytamy w Wikipedii na temat Buzdygana. Tekstem tym niedoszły kandydat na prezydenta Polski poczuł się urażony.