Gada-ciekawostki nr 41037
Już przed końcem przyszłego roku będziemy mogli kupić latające samochody - zapewnia firma Terrafugia. Samochód o nazwie "Transition" (przemiana) ma swoich właścicieli odwozić na lotnisko, z którego odlecą bez konieczności przesiadania się. Latający pojazd jest reklamowany jako tańsze i wygodniejsze rozwiązanie niż konwencjonalny samolot. Na lotnisku nie trzeba będzie się przesiadać. Nie będzie też potrzebny hangar, gdyż "przemianę" można po prostu zostawić w garażu. Samochody mają być wyposażone w rozkładane skrzydła. Firma zapewnia, że ich rozwinięcie potrwa nie dłużej niż minutę. Samochód-samolot ma kosztować ok. 194 tysiące dolarów i latać poniżej pułapu 3 tys. metrów. Terrafugia twierdzi, że ma już na swój wynalazek 70 zamówień wraz z przedpłatami. Autem nie będą mogły jednak latać osoby nie posiadające licencji pilota.
vseo.plFriedrich Balck z Clausethal Technical University zmierzył prędkość, z jaką korek od szampana wystrzeliwuje z butelki. Wg niego, po porządnym potrząśnięciu ciśnienie wewnątrz sięga 2,5 bara, co po zwolnieniu drucianej blokady rozpędza zatyczkę do 40 km/h. Jak donosi szwajcarska gazeta Le Matin, podczas eksperymentu Niemiec posłużył się aparaturą fotoelektryczną i akustyczną, a także badał nacisk wywierany przez korek na kartkę papieru. Naukowiec twierdzi, że hipotetycznie korek mógłby osiągnąć szybkość nawet 100 km/h. Wcześniej nie wolno by było jednak wstrząsać butelką. Zamiast tego musiałaby zaś poleżeć przez jakiś czas na słońcu, co nasiliłoby proces fermentacji i zagwarantowało wzrost ciśnienia do 3 barów. Krytycy wyliczeń Balcka wskazują na kilka istotnych niedomówień. Po pierwsze, nie sprecyzowano temperatury cieczy ani tego, jaki gatunek alkoholu wykorzystano: czy był to prawdziwy szampan, czy zwykłe wino musujące. Po drugie, niektórzy winiarze podają w wątpliwość cytowane przez Niemca ciśnienia. W temperaturze 20 stopni Celsjusza ciśnienie jest ponoć bliższe 6 barom. Ponieważ szampana podaje się schłodzonego do temperatury ok. 5 stopni, warto zwrócić uwagę, jakie warunki panują wtedy w butelce, a te także są odmienne od opisywanych przez Balcka (ciśnienie wynosi nie 2,5, lecz 3 bary).
obóz żeglarski mazury Jeśli vitopar to vitopar z zoo-net.pl sklep zoologiczny! rekultywacja jezior praktyki czluchowWłaściciele biednego zoo w Gazie zapragnęli przyciągnąć więcej zwiedzających i w tym celu pomalowali dwa osiołki w biało-czarne pasy - podała w sobotę agencja Associated Press. Ich jedyne dwie zebry zdechły z głodu na początku tego roku, zaniedbane podczas działań zbrojnych w Strefie Gazy. Zakup nowych zwierząt okazał się przedsięwzięciem zbyt drogim, toteż postanowiono poradzić sobie inaczej. Przedstawiciel zoo Ahmad Barguti zapewnia, że zawodowy malarz do przeobrażenia osłów w zebry użył bardzo dobrych francuskich farb do malowania włosów. Ojciec trójki dzieci, z którymi przyszedł do zoo, powiedział, że podobała im się ta wersja zebry. Poza dwiema zaimprowizowanymi zebrami w zoo w Gazie jest też leciwa tygrysica, dwie małpy, kilka gatunków ptaków, króliki i koty.
7-letni chłopiec z mormońskiej wioski Palin City w USA uciekł z kościoła samochodem rodziców. Mimo policyjnego pościgu, udało się go zatrzymać dopiero, gdy wybiegł z auta i schował się w stodole. Zobacz ucieczkę 7-latka w Onet.tv Pirat drogowy pędził przez miasteczko, nic sobie nie robił ze znaków stop i co chwila zmieniał pas jezdni. Miał poważne trudności z zapanowaniem nad autem, ponieważ nie mógł dosięgnąć pedałów. Jak się okazało, 7-latek zabrał dodge'a intrepid rodziców, bo nie chciał iść do kościoła. Potem tłumaczył, że było mu za gorąco na mszę. A rodzice nawet nie zauważyli nieobecności dziecka. Ze względu na młody wiek, dziecku nie grożą żadne konsekwencje. Rodzicom także nie.
Naukowcy z amerykańskiej firmy Draper Laboratories pracują nad specjalnym tatuażem, w którym kolor tuszu zmienia się w zależności od poziomu glukozy we krwi. Jak wyjaśnia szefowa zespołu Heather Clark, by spełniać swoją funkcję, tatuaż powinien mieć średnicę zaledwie kilku milimetrów. Co więcej - nie musi być tak głęboki, jak zdobienia wykonywane, na co dzień w salonach. Początkowo Amerykanie wcale nie zamierzali pracować nad wrażliwym na glukozę nanotuszem. Udało im się za to uzyskać barwnik reagujący na poziom sodu, który miał pomagać w monitorowaniu stanu serca oraz równowagi wodno-elektrolitycznej organizmu. Clark wyjaśnia, że monitorowanie pojedynczego jonu jest dużo łatwiejszym zadaniem niż śledzenie rozbudowanej cząsteczki, która składa się z 24 atomów. Naukowcy postanowili jednak spróbować. Cząsteczki tuszu przypominają gąbczaste sfery, a ich średnica wynosi ok. 120 nanometrów. Wnętrze podzielono na 3 części. W jednej znajduje się cząsteczka wykrywająca glukozę, w drugiej zmieniający kolor barwnik, a w trzeciej cząsteczka naśladująca cukier. Kiedy to wszystko rozpuści się w wodzie, wygląda jak barwnik spożywczy. Trzy elementy nieustannie poruszają się wokół hydrofobowej orbity. Po zbliżeniu do powierzchni sfery cząsteczka reagująca na glukozę wychwytuje albo cukier, albo naśladujący go związek. Gdy większość "wykrywacza" zwiąże się z glukozą, tusz staje się żółty. Kiedy zaś przeważają kompleksy detektor-cząsteczka glukozopodobna, tatuaż jest szkarłatny. Przy normalnym (nie za niskim, nie za wysokim) stężeniu glukozy obrazek zabarwia się na pomarańczowo. Proces próbkowania jest powtarzany, co kilka milisekund.