Gada-ciekawostki nr 21889
Japońscy konstruktorzy zaprezentowali samochód na wodę. twierdzą, że auto jest mało kłopotliwe i nie emituje ani trujących pyłów, ani dwutlenku węgla. Samochód jest mały, niewiele większy od Fiata 126p. Energii dostarcza wewnętrzny generator, który potrzebuje wyłącznie wody. Urządzenie rozkłada ją na wodór i tlen i to właśnie wodór staje się paliwem - mówi szef zespołu konstruktorów z firmy Genepax, Kiyoshi Hirasawa. Najważniejsze w naszym samochodzie jest to, że nie wymaga on zewnętrznego źródła zasilania - dodaje Hirasawa. Zdaniem producenta może być to woda mineralna, z kranu, albo nawet deszczówka. Litr wody wystarczy, by samochód jeździł przez 60 minut z prędkością 80 kilometrów na godzinę. Konstruktorzy nie mówią jednak na czym polega fenomen taniego rozkładu wody bez dostarczania energii z zewnątrz. Szczegóły techniczne i faktyczny koszt utrzymania samochodu pozostają więc na razie tajemnicą.
vseo.plPowierzchnia Watykanu wynosi jedynie 0,44 km kwadratowe. Wydaje się, że mniejszego państwa być nie może, a jednak. Sealandia jest quasi-państwem (nieuznawanym) leżącym na Morzu Północnym tuż za wodami terytorialnymi Wielkiej Brytanii na dawnej betonowej platformie przeciwlotniczej o wymiarach 40 x 140 m (0,0056 km kwadratowe). Jej założycielem (2 wrzesień 1967) jest książę Roy Bates, który postanowił zamieszkać na wodach międzynarodowych, poza jurysdykcją brytyjską, by jego radio (Radio Essex) mogło działać legalnie. Platforma została ogłoszona państwem, na co żaden minister spraw zagranicznych specjalnie nie zareagował. Sealandia posiada własną flagę, hymn, godło, walutę (dolar sealandzki), znaczki pocztowe a nawet konstytucję! Wydaje paszporty oraz prawa jazdy. Jest idealnym miejscem do łamania "cyberprawa". Przekonał się o tym Sean Hastings, który zainstalował na platformie swoje serwery, uciekając tym samym od jakiejkolwiek kontroli. Szwedzcy piraci zamierzają wykorzystać Sealandię do nielegalnego udostępniania najnowszych filmów, gier, muzyki.
konferencje Warszawa konferencje Warszawa konferencje Warszawa pozycjonowanie stron Markowe Perfumy Davidoff sklep internetowy z perfumami wczasy nad morzem Kopalino noclegi nad morzem zlecenia zlawies wielkaŚwiatowy rekord długości kolejki do toalety ustanowiono w Brukseli, gdy 756 osób ustawiło się w ogonku w centrum miasta, chcąc zwrócić uwagę na problemy braku higieny i czystej wody w krajach Trzeciego Świata. Dziś obchodzono Światowy Dzień Wody. Happening w belgijskiej stolicy został zorganizowana przez Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Pomocy Dzieciom (UNICEF). Każdy uczestnik otrzymał bransoletkę z numerkiem, jaki miał zająć w kolejce, i podkoszulek potwierdzający uczestnictwo w imprezie. - Toaleta wyglądała jak ta, której używa się w krajach Trzeciego Świata, tzw. sucha toaleta. Utworzyliśmy najdłuższą kolejkę" na świecie - powiedział rzecznik UNICEF Benoit Melebeck. Potrzebnych było 500 osób w kolejce, żeby wynik mógł trafić do Księgi Rekordów Guinnessa. Jak wyjaśnił Melebeck, impreza miała na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na potrzebę zwiększenia liczby pomp i studni oraz edukacji na temat higieny osobistej dzieci z krajów Trzeciego świata. - Codziennie z powodu braku czystej wody na świecie umiera 5 tys. dzieci. Oznacza to, że co 20 sekund umiera jedno dziecko - podkreślił rzecznik UNICEF.
Naukowcy brytyjscy próbują ratować pszczoły przed wyginięciem analizując życie erotyczne władczyni ula. Pszczela królowa może odbywać stosunki płciowe z kilkunastoma samcami jednocześnie i w ciągu zaledwie kilku minut przez jej sypialnię przewija się czasem nawet 100 partnerów, jednak systematycznie zmniejszające się populacje pszczół oznaczają mniejszą różnorodność potencjalnych partnerów, co prawdopodobnie prowadzi do mniejszego zróżnicowania genetycznego całych kolonii i ich większej podatności na choroby. Badacze z uniwersytetu w Leeds mają nadzieję, że zapewniając królowym wystarczającą liczbę samców będą w stanie uchronić populację pszczół przed wyginięciem. Wcześniejsze hipotezy na temat zmniejszania się liczebności pszczół dotyczyły m.in. braku odpowiedniej żywności, wpływu pestycydów oraz zmian klimatycznych.
Tymczasem okolice Vancouver huczą od plotek i spekulacji na temat pochodzenia makabrycznych znalezisk. Obok teorii o seryjnym mordercy i wypadkach na motorówkach pojawiła się też taka, że stopy należały do ofiar tsunami, które uderzyło w Azję w 2004 roku.