Gada-ciekawostki nr 1928

Serwisy społecznościowe to na świecie chleb powszedni już od dobrych kilku lat, a w Polsce w zasadzie dopiero od premiery pewnego znanego serwisu do odnajdywania szkolnych znajomych. I tu i tu popularność zrzeszania się w grupy, wzajemnego dodawania do znajomych, polecania swoich profili i wysyłania wirtualnych różyczek rosła w tempie geometrycznym razem ze stałym poszerzaniem przedziału wiekowego użytkowników. Nie mieć konta w żadnym serwisie społecznościowym to już prawie grzech, a serwisy takie jak ten wspomniany wyżej sprzyjają, by konto posiadały już kilkulatki. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że wiele firm z branży zgoła odmiennej od IT korzysta z serwisów społecznościowych, by dotrzeć do swoich klientów. Promocje, konkursy, akcje specjalne – to wszystko jest na porządku dziennym. Ciekawie na tym tle prezentuje się jednak najnowsza oferta Burger Kinga, znanej amerykańskiej firmy specjalizującej się w serwowaniu niemal narodowej potrawy USA, czyli hamburgerów. Firma oferuje darmowy kupon na burgera Whooper w zamian za... usunięcie dziesięciu znajomych z profilu Facebook. Oto nadchodzi chwila prawdy dla internetowych znajomości – głosi hasło „promocji”. Co najśmieszniejsze, „poświęceni” dla darmowego posiłku znajomi pojawiają się na liście aktywności w serwisie – Ania poświęciła Johna dla darmowego Whoopera i tak dalej... Niestety kasując wszystkich znajomych z listy nie można przeżyć całego tygodnia nie wychodząc z restauracji Burger Kinga – promocja ograniczona jest do jednego kuponu na konto.
vseo.plNiesamowita i po prostu niewiarygodna historia. Utrzymywali się ze sprzedaży złomu. Babcia, której nigdy nie poznali, zostawiła im miliony. Zsolt i Geza Peladi żyli na przedmieściach Budapesztu. Utrzymywali się ze sprzedaży znalezionego złomu. Nie znali swojej babki, która mieszkała w Badenii-Wirtembergii. Okazało się, że odziedziczyli po niej bardzo, bardzo dużo pieniędzy. Jest w przeliczeniu około 18 miliardów złotych. Podzielą tę sumę z siostrą, która żyje w USA. Gyula Balazs Csaszar, wolontariusz w budapeszteńskim centrum opieki społecznej opowiada: - Skontaktował się z nami prawnik i poprosił o pomoc w odnalezieniu braci. Powiedział, że czeka na nich duża suma pieniędzy. Bracia byli oczywiście bardzo zaskoczeni. - Wiedzieliśmy, że matka pochodziła z bogatej rodziny, z którą nie utrzymywała żadnych relacji. Porzuciła nas i straciliśmy z nią kontakt. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że zmarła. - opowiada Geza Peladi telewizji ATV. Jednak jest pewna przeszkoda.
propozycje belk dzialalnosc spalice psy praktyki sztumAborygen sprzed 20 000 lat mógłby pokonać najszybszego człowieka świata Usaina Bolta w biegu na 100 lub 200 m, gdyby używał lekkoatletycznych kolców i pobiegł na współczesnej, tartanowej bieżni. Taką tezę przedstawił w swej naukowej pracy, zatytułowanej "Manthropology", australijski antropolog Peter McAllister. "Odciski stóp, pozostawione na Ziemi wskazują na to, że 20 000 lat temu aborygeński mężczyzna poruszał się z szybkością 37 km/godz. i wciąż przyspieszał, gdy ścigał boso ptaki wodne, lub kangury. To zaledwie pięć kilometrów wolniej niż Usain Bolt w najszybszej fazie biegu na 100 m. Jednak przewaga Jamajczyka nad człowiekiem preshistorycznym wynika z tego, że ma na nogach kolce, dysponuje nowoczeseną bieżnią, stosuje zaawansowany trening oraz specjalistyczną dietę. Wielu prehistorycznych ludzi z Australii potrafiłoby, gdyby byli właściwie trenowani, osiągać regularnie szybkość 45 km/godz. To dawałoby im bezapelacyjne zwycięstwa w każdym olimpijskim sprincie" - napisał w swej pracy McAllister.
Podobnie jak wszystkie poprzednie znalezione stopy, ta również znajdowała się wewnątrz sportowego buta. Jednak tym razem znaleziono lewą stopę, podczas gdy poprzednie cztery były prawe.
Arnold Buzdygan wytoczył proces Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, które prowadzi Wikipedię. Ta precedensowa rozprawa rozpocznie się w czwartek we Wrocławiu. Buzdygan uważa, że nazywanie go trollem jest obraźliwe i narusza jego dobra osobiste. - To bardzo obrzydliwe określenie w sferze internetu, wykluczające totalnie. Coś jak "pedofil" w pozostałych przypadkach - argumentuje. Arnold Buzdygan to postać znana i bardzo aktywna w polskim Usenecie. Występuje na grupach dyskusyjnych, gdzie wypowiada się m.in. na tematy: reżyserii, prawa autorskiego, seksuologii, psychologii i polityki. Od lat wywołuje duże zainteresowanie kontrowersyjną treścią oraz stylem swych wystąpień. Ze względu na zawarte w nich wulgaryzmy, propozycje zakładów oraz zapowiedzi licznych procesów sądowych i groźby pobicia, część społeczności określa te zachowania mianem trollingu - czytamy w Wikipedii na temat Buzdygana. Tekstem tym niedoszły kandydat na prezydenta Polski poczuł się urażony.